W szkole zawsze byłam prymusem. Uff. Teraz już wiesz. Mam nadzieję, że nadal się lubimy.
Nie chodzi o to, że zakuwałam dniami i nocami. Po prostu uważałam na lekcjach, szybko wszystko łapałam, odrabiałam zadania domowe. Moi rodzice zawsze wspierali mnie i dawali poczucie, że jestem mądra, zdolna i mogę osiągnąć, co chcę.

Ale o wpływie rodziców innym razem. Tym razem chcę Ci opowiedzieć o przekleństwie prymusa. Bo widzisz, kiedy zbliżała się matura i trzeba było zdecydować, na jakie studia będzie się zdawać, otrzymałam ze wszystkich stron przekaz, że mogę zdawać na każdy kierunek. Pani od fizyki kusiła folderami politechniki, inni proponowali prawo, medycynę, architekturę, handel zagraniczny i jeszcze kilka innych kierunków. Nauczyciele, rodzina, przyjaciele – wszyscy zgodnie twierdzili, że mogę wybrać, co tylko chcę, we wszystkim sobie poradzę i będę świetna.

Brzmi jak bajka?

A to był mój koszmar. Byłam naprawdę bardzo nieszczęśliwa w tamtym czasie. Bo ja NIE WIEDZIAŁAM, CZEGO CHCĘ. Nie mogłam wyobrazić sobie siebie w żadnym ze znanych mi zawodów. Widziałam, że muszę COŚ wybrać i zbliżający się moment decyzji powodował, że było mi niedobrze. Pamiętajmy też, że byłam wtedy nastolatką, a nastolatki lubią dramaty. Wyobrażasz sobie tę czarną dziurę, w którą wtedy wpadłam? Czułam, że jeśli nie wybiorę dobrze, to zmarnuję swój potencjał i będę nieszczęśliwa.

Dlatego wiem dobrze, jak bardzo to może boleć, gdy się nie wie, czego się chce. W głębi serca wiedziałam, że jest jakaś ścieżka idealna dla mnie, taka moja, gdzie poczuję sens mojej pracy i wysiłku. Tylko za nic nie mogłam jej namierzyć. Pytałam innych, w czym mnie widzą i dostawałam bardzo różne odpowiedzi. Błądziłam. Czytałam opisy kierunków w grubej książce ze wszystkimi dostępnymi kierunkami w Polsce. Nic nie wołało mojego imienia.

Teraz wiem dobrze, że powinnam była zapytać wtedy siebie: Czego pragniesz? Czego tak naprawdę pragniesz? I nasłuchiwać nawet najgłupszej i najbardziej nieśmiałej odpowiedzi. Och, gdybym trafiła wtedy na dobrego doradcę zawodowego! Gdybym trafiła na kogoś, kto pomógłby mi odpowiedzieć sobie szczerze na te pytania…

Ale nie trafiłam. I najwidoczniej tak miało właśnie być. Miałam szukać, błądzić, popełniać błędy, przejść różnymi ścieżkami i nauczyć się tego, co dziś wiem. Po to, aby móc pomóc osobom, które dziś czują ten ból, który ja czułam wtedy. Które zarzekają się, że nie potrafią odpowiedzieć sobie na pytanie: Czego chcesz?

A Ty wiesz?
Udostępnij swoim znajomym!
Udostępnij swoim znajomym!

2 comments on “Czy wiesz, czego chcesz?”

  1. O jak ja to znam. Miałam podobną sytuację. Poszłam na studia, o których wszyscy mówili „ooo!”. No to im uwierzyłam 😉 I co z tego mam…? No w zasadzie to nic. Ale tego nie żałuję, tak mam. Niczego w życiu nie żałuję, bo te wszystkie zdarzenia stwarzają mnie taką jaką jestem. I nie wiem, może się mylę, ale mam przeczucie, że wreszcie zaczynam się sobie do czegoś przydawać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *